Przyjazd kuzynki Zuzanny
Piękne przedwojenne porcelanowe Filiżanki w naszym domu zawsze stały na eksponowanym miejscu to znaczy, były postawione na górnej półce w kredensie w salonie i nikomu nie wolno było ich ruszać pod żadnym pozorem. Jedynie mama lub babcia mogły je dotykać , prawie nigdy nie były używane jedynie raz w roku w rocznicę ślubu moich dziadków. Filiżanki te kryły w sobie jakąś tajemnicę o której ja i moja siostra miałyśmy jakieś mgliste pojęcie. Kiedyś babcia nam tylko wspomniała, że jak podrośniemy to nam to opowie, więc ciągle na to z wielką niecierpliwością czekamy i oczywiście wyobrażamy sobie nie wiadomo co. Nasza wyobraźnia nie ma granic, czasem wyobrażamy sobie, że filiżanki są zaczarowane i, że pewnego pięknego dnia nasza ukochana babcia opowie nam wspaniałą baśń o tym jak one były kiedyś no np. lampą baśniowego Aladyna. Właśnie przyjechała do nas nasza kuzynka, o której wszyscy w rodzinie wiedzieli, że ma wybujałą fantazję no i wreszcie znalazła w nas wdzięczne słuchaczki. Poszłyśmy razem z nią do naszego ogrodu, wcześniej oczywiście zaopatrzyłyśmy się w odpowiednie akcesoria to znaczy wzięłyśmy ze sobą dwa koce dużo picia i oczywiście suchy prowiant w postaci kanapek, to tak na wszelki wypadek gdyby opowieść miała się trochę przeciągnąć w czasie.
